Krwią niewinnej dziewicy zbroczona
sukienka, na skroni wianek spleciony z róż. Na ciemnej scenie
pojawia się dziewczyna. Pląsa radośnie, okrutny taniec zaczyna. W jej oczach
obłęd, na ustach uśmiech się błąka, lecz w sercu zieje pustka, której nikt nie
uzupełni. Z każdym obrotem szepcze imię jednej z dusz. Tych, których nikt nie
powinien wzywać, ona łagodnie woła do siebie. Po jej jasnej skórze prześlizgują
się cienie. To widma, które powinny spoczywać na dnie Piekła, lecz ona
uśmiecha się do nich jak do przerażonych dzieci. Tak łagodnie, tak ciepło…
-Chodźcie do mnie me dzieci! Nie
bójcie się, zaopiekuję się wami, przysięgam wam to…- szepcze wabiąc wciąż rozbiegane dusze.
Wiruje na parkiecie rozkoszując się
bliskością czystego zła, które ją otacza. Rozkłada ręce jak na powitanie , lecz
zamiast objąć dawno niewidzianą osobę pozwala, by widma uniosły ją nad ziemią.
Pustkę wokół przepełnia jej dźwięczny śmiech. Tak słodki, tak miły dla ucha,
tak znajomy… Kruczoczarne włosy rozwiewa podmuch wiatru, a piękne,
zielone oczy zamykają się. Już czas.
-Przybądźcie na mój rozkaz, niegodni
boskiego spoczynku! Jestem córką mego ojca, a wy mymi sługami! Niech się stanie
wola moja! Niech umarli powstaną! Niech żywi w grobach się złożą! Niech
zapanuje chaos!
Z piersi Ayi wyrwał się krótki
krzyk. Zacisnęła pięści zamykając oczy.
<***>
-Śpi?- spytała cicho strzepując łzy z rzęs-Jak?..
Jonathan pokazał jej buteleczkę.
-Twoja matka… była naprawdę bardzo
utalentowaną Pogromczynią. Ta mikstura… tylko ona potrafiła ją uwarzyć. Stan, w
który wprowadza przypomina śmierć kliniczną. Mógłbym ją obudzić, gdyby nie ta
rana… Widzisz? Ani kropli krwi. Kula
była zatruta, a żeby ją przebudzić nie może być ranna.
-Nic z tego nie rozumiem…- szepnęła gładząc delikatnie policzek matki-Dlaczego?
Przecież… możesz wyjąć kulę a wtedy…
-Nie, Aika.- przerwał jej kręcąc przecząco głową-Jej nie da się
wyjąć. Gdybym tylko spróbował, zabrnęłaby dalej aż przebiłaby serce.
Jonathan patrzył na nią ze
współczuciem. Aika Kiyokuro, niezwykła Niszczycielka, której przyjście na świat
wieszczka zapowiedziała tysiące lat temu. Ta, która stanie u boku Szatana. Ta,
której mocy pragnęli niemalże wszyscy. Ta, o której wyrażali się z wielkim
uwielbieniem… Mała, biedna, przestraszona dziewczynka. Tak właśnie ją widział.
Maleńka, krucha istotka, która w brutalny sposób została pozbawiona matczynej
opieki.
-Nie obudzi się?- szepnęła zaciskając powieki, spod których obficie
wypływały łzy.
Podszedł do niej i objął ją
delikatnie. Nie protestowała. Wtuliła się w niego, zaciskając dłonie na jego
koszuli. Jej płacz przepełniony był takim żalem, taką pretensją, taką
nienawiścią do tego świata, że pod jego wpływem zmiękłoby nawet najtwardsze z
serc. Mała, biedna, przestraszona dziewczynka… uspokajająco głaskał ją
po głowie.
-To zależy tylko od niej. Jeśli
zechce, może się obudzić w każdej chwili…-
powiedział łagodnie.
-Czym sobie na to zasłużyłam?
Dlaczego zostawiła mnie samą? Nie mam nikogo poza nią… nikogo, rozumiesz?- wyłkała mocniej zaciskając pięści.
-Rozumiem.
Nic więcej nie powiedział. Nie
potrzebowała słów, wiedział o tym doskonale. Potrzebowała, by ktoś przy niej
był. Nie wiedział ile czasu minęło zanim względnie się wyciszyła. Podniósł się
i pomógł jej dojść do kanapy. Poprosił, by nigdzie nie odchodziła, choć wątpił,
by była zdolna w tej chwili do czegokolwiek poza wpatrywaniem się w
przestrzeń, a sam podszedł do Mari. Podniósł ją i zaniósł na górę. Ułożył ją
ostrożnie na łóżku.
-Powiedz mi, co ja mam zrobić?- zapytał gładząc ją po policzku.
Przyglądał się jej uważnie. Może
liczył, że zaraz otworzy oczy? Albo, że z ułożonych w uśmiech ust wypłynie
odpowiedź?
-Zaopiekować się nią.- cichy głos rozległ się za jego plecami.
Odwrócił się. W lusterku stojącym na
szafce ujrzał twarz Mari. Podniósł się i podszedł do niego, lecz w jednej
chwili postać Kiyokuro rozpłynęła się.
-Ona cię teraz potrzebuje.- szepnęła.
Spojrzał w stronę, z której
dochodził jej głos. Jej duch odbijał się w wiszącym na ścianie lustrze .
-Ona potrzebuje matki.- odpowiedział pokonując odległość, która ich dzieliła.
-Co jej po takiej matce? To wszystko
mnie przerosło. Jestem wrakiem, rozumiesz? Wrakiem człowieka, cieniem dawnej
siebie… mnie nie ma…- cienka stróżka łez popłynęła po
jej policzku.
-Mari, posłuchaj mnie…
-Nie!- krzyknęła i w tej samej chwili lustro pękło, a dusza Mari
zniknęła.
<***>
Już nic nie będzie tak jak dawniej… pomyślała zamykając oczy. Jej serce krwawiło. Została sama
na tym świecie, więc jaki sens teraz miało jej życie? Otóż właśnie, nie miało
sensu. Ale czy mogła winić matkę za to, że ją zostawiła? To wszystko moja
wina… gdybym była normalna… gdyby to coś co we mnie jest nie istniało… zapłakała
cicho. Nie obwiniaj się…- wyszeptał. Ale to prawda! Kto
chciałby mieć Niszczycielkę za córkę?! chyba jeszcze nigdy nie czuła się
tak strasznie. Miała wrażenie, że wyczerpała już cały zapas łez.
Otworzyła oczy i wbiła nieobecne spojrzenie w przestrzeń.
-Aika?
-Łzy mi się skończyły.- poskarżyła się łamiącym głosem.
Stanął przy niej i podał jej maleńką
buteleczkę, po czym usiadł obok.
-Co to?- spytała cicho.
-Nie pytaj, wypij.- polecił.
Odkorkowała buteleczkę i na raz
wypiła znajdującą się w niej ciecz. Słodki płyn rozgrzał jej gardło i przytępił
zwykle wyostrzone zmysły.
-Co teraz zrobisz?- zapytał spokojnie zaglądając jej w oczy.
Wzruszyła ramionami.
-Nie wiem. Najrozsądniej byłoby się
zabić. To, co zrobiła mama… to wszystko moja wina… Gdybym nie była tym, kim
jestem…- zaczęła, a łzy, które wydawały jej
się wyczerpać znowu zaczęły zbierać się w kącikach oczu.
-Ani słowa więcej. Posłuchaj, ona
cię kocha. Rozumiesz to? Kocha cię bezwarunkowo. Nie ważne kim jesteś, zawsze
będziesz jej córką, a ona nigdy nie przestanie cię kochać. Gdyby wiedziała, że
winisz się za to, co zrobiła, pękłoby jej serce.- powiedział niemalże szeptem odwracając wzrok.
Mała, biedna, przestraszona
dziewczynka…
Przymknęła oczy pozwalając uciec
łzom i uśmiechnęła się gorzko.
-To co ja mam zrobić?- pytała bezradnie.
Nie znosiła tego stanu. Czuła się
bezsilna, nic nieznacząca, krucha… wydawało jej się, że wystarczy krzywe
spojrzenie, by w jednej chwili rozsypała się niczym stłuczony kryształ. Miała
ochotę schować się w najciemniejszym z kątów i już nigdy więcej z niego nie
wychodzić.
-Najlepiej pozbierać się. Mari nie
umarła. Ona śpi i kiedyś się obudzi. Chcesz, by po przebudzeniu dowiedziała
się, że jej córka popełniła samobójstwo? Myślisz, że co wtedy zrobi?
-Wszyscy… zbyt wiele ode mnie
wymagacie…- szepnęła obejmując się ramionami.
Nikt nie pytał jej o zdanie. Wszyscy
z góry założyli, że sobie poradzi… ciekawe dlaczego nikt nie wziął pod uwagę,
że ma raptem szesnaście lat. Była tym wszystkim zmęczona. Nie było komu jej
wesprzeć i po raz pierwszy w życiu poczuła się jak wątły kwiat pozostawiony na
wietrze. Jeśli ktoś jej nie wesprze, złamie się.
-Wiem. Tylko, że nie można inaczej.- spojrzał na nią i szybko tego pożałował.
Pożałował tego, bo w jednej chwili
zapragnął ochronić tę małą, biedną dziewczynkę. Nie tylko dlatego, że prosiła
go o to Mari. Chciał się nią zaopiekować, bo nagle zdał sobie sprawę z tego jak
puste jest jego życie. Nigdy nie troszczył się o nikogo. Nikogo poza Mari. Ale
ona go odrzuciła w skutek czego stał się tym, kim się stał. Nie miał sumienia.
Był demonem i obiecał sobie, że pozbawi duszy Aikę. Obiecał sobie już nigdy
więcej nie martwić się o nikogo. Obiecał sobie z całego serca znienawidzić
dziecko Akiry. Jednak czy mógł ją znienawidzić, gdy była tak bardzo podobna do
swojej matki? Wyciągnął dłoń i starł łzę z jej policzka. Tyle niespełnionych
obietnic…
-Nie płacz, pomogę ci.
-Pomożesz mi? Jak?- spytała patrząc na niego.
Jej powieki z sekundy na sekundę
stawały się coraz cięższe. Ciepło wcześniej wypitej mikstury powoli układało do
snu jej przemęczony umysł i koiło zszarpane nerwy.
-Wszystko w swoim czasie. Oyasumi.- powiedział cicho patrząc jak mimowolnie oddaje się w
objęcia snu.
<***>
Stanęła przed bramą cmentarną. Gdy tylko się
obudziła poczuła potrzebę odwiedzenia tego miejsca. Która była godzina? Nie
miała pojęcia. Spojrzała na niebo oceniając ilość czasu, który pozostał jej do
wschodu słońca. Była jesień, więc dzień powinien wstać za jakieś cztery, może
pięć godzin. Cmentarz był zamknięty, lecz czym była kłódka dla dhampira?
Wystarczyła tylko chęć. Jedna myśl o tym, że chciałaby się znaleźć po drugiej
stronie i voilà! Pogładziła delikatnie płatki białych gerber i skręciła w jedną
z wąskich dróżek. Mimo, że była tu raptem kilka razy znała drogę na pamięć.
Ścieżką prosto, potem w lewo, w prawo i znowu w prawo. Doszła do końca rzędu i
zatrzymała się na początku kolejnego. Wzdychając cicho spojrzała na nagrobek.
Podzieliła kwiaty i ułożyła je w wazonach. Zamknęła oczy pogrążając się w
modlitwie. Szesnaście lat temu jej wujek, Sho Katayama oddał życie w obronie
swojej brzemiennej siostry. Aya nie wiedziała o nim zbyt wiele, gdyż jej matka
nie lubiła o nim rozmawiać. Była bardzo zżyta z bratem i obwiniała się o jego
śmierć. Otworzyła oczy i delikatnie poprawiła kwiaty.
-Nie
za późno na odwiedziny?- aż podskoczyła, gdy usłyszała czyjś głos.
Obejrzała się za siebie. Kiedy napotkała spojrzenie
bliżej niezidentyfikowanego koloru oczu, chłopak uśmiechnął się.
-Nie
rozmawiam z obcymi.- westchnęła
i odwróciła się w stronę pomnika No,
chyba, że „obcy” jest stróżem na cmentarzu.
Niezrażony tymi słowami podszedł bliżej. Stanął obok
niej starając się zajrzeć jej w oczy, które tak starannie chowała za wachlarzem
rzęs.
-Nazywam
się Hiroshi Teramoto. A teraz, kiedy już nie jestem obcy, może wyjawisz mi, jak
ci na imię?
Podmuch zimnego wiatru zerwał z drzew liście i
poniósł je w dal. Aya jak zaczarowana patrzyła na szarpane masami powietrza
konary, które przechylały się to w jedną, to w drugą stronę jakby rytm
narzucała im jakaś spokojna melodia. Zastanawiała się przez chwilę czy
przedstawienie się jest aby na pewno dobrym pomysłem, po czym spojrzała na
niego przelotnie, oceniając jakie ma szanse na ucieczkę. Bez ujawniania swoich
mocy nie ma żadnych szans.
-Aya.-
odpowiedziała
cicho.
-Aya…-
powtórzył
w zamyśleniu-Nie zdradzisz mi nazwiska?- spytał nieco niepocieszony.
-Mniej
wiesz, spokojniej śpisz.- mruknęła.
Odwróciła się powoli i wbijając ręce w kieszenie
płaszcza ruszyła w kierunku bramy. Miała skrytą nadzieję, że uda jej się gdzieś
ukryć i teleportować. Usłyszała kroki. Westchnęła ciężko Bajecznie… lezie za
mną jakiś psychol z cmentarza i Bóg jeden wie co przyjdzie mu do głowy jeśli
się nie ujawnię… z niezadowoleniem pokręciła głową. Teraz będzie musiała użyć
mocy i wymazać mu pamięć. Już miała się obrócić, lecz coś było nie tak. Jej
wyczulony słuch zarejestrował kroki więcej niż jednej osoby, a do nozdrzy
doszła ohydna woń rozkładającego się ciała.
-Grrryyy?!-
rozległo
się pytająco z jej prawej strony.
-Shimatta!-
syknęła
odwracając się w kierunku żywego trupa.
Nieboszczyk w resztkach garnituru i kapeluszu rzucił
się w jej stronę. Jak na przygniłą bryłę mięsa poruszał się dość sprawnie.
Wyciągnęła przed siebie dłoń, a wystające z ziemi korzenie skutecznie go
unieruchomiły. Rozejrzała się dookoła. Albo chłopak uciekł, albo został
przystawką. Mniejsza z chłopakiem! Ile się tego paskudztwa nazbierało! jeszcze
raz rzuciła okiem, doliczając się dwunastu zombie. Przywołała w wyobraźni obraz
lodowych sztyletów. Wzniosła ręce ku górze, a z nieba posypał się grad
zamarzniętych ostrzy. Tworząc nad sobą tarczę przyglądała się jak martwe ciała
padają jedno po drugim, by po chwili zmienić się w popiół. Szybkim spojrzeniem
zlustrowała otoczenie.
-Grrryyy!-
warknął
rozwścieczony zombie, który w dalszym ciągu próbował się uwolnić od korzeni.
-Ty
jeszcze tutaj?- mruknęła
wyciągając w jego stronę dłoń.
Jej palce zapłonęły jasnym blaskiem.
-Nie!-
krzyknął
ktoś łapiąc ją za rękę.
Zaskoczona spojrzała na niego.
-Co
do…- wydusiła z
siebie, ale niedawno poznany chłopak wpadł jej w słowo:
-Wypuść
go.
-Pogięło
cię?!- krzyknęła
wyrywając dłoń.
-Proszę.
Kuso… o co chodzi?! Czy on w ogóle
wie o co prosi?! pomyślała gasząc ogień, który wciąż muskał jej
skórę.
-Zdajesz
sobie sprawę z tego, że jak go wypuszczę pożre cię?- spytała z obrzydzeniem kiwając
głową w stronę zombie.
Nie wiedzieć czemu, uśmiechnął się i skinął.
Pokręciła z dezaprobatą głową Zaczepia dziewczyny na cmentarzu, zadaje się z
zombie… mama musi być z niego dumna.
-Po
prostu go wypuść.- poprosił,
a pewność w jego spojrzeniu sprawiła, że Aya pstryknęła palcami uwalniając
żywego trupa.
Przygniły gentelman w kapeluszu stał w miejscu tępym
wzrokiem wpatrując się w bruneta. Aya cofnęła się o krok przygotowując się do
ataku.
-Mashita,
ukłoń się pani.- rozkazał,
a nieboszczyk w jednej chwili wykonał jego polecenie.
Brunetka przymknęła oczy walcząc z mdłościami. O ile
unicestwienie ożywionego nie sprawiało jej problemu, o tyle nie mogła znieść
widoku kłaniającego się z „uśmiechem” zombie. Usłyszała śmiech chłopaka, który
wyciągnął rękę w stronę swojego „przyjaciela”. Zielone światło wydostające się
z piersi trupa powoli zaczęło zwijać się w kłębek, a sam zmarły dosłownie
niknął w oczach. Gdy spojrzała na niego miała ochotę uciec. Cofała się powoli,
by nie zwrócić na siebie jego uwagi. Dopóki jest zajęty pochłanianiem tej
energii… Właściwie, to jak to zrobił? Jak, do cholery?! Przecież… przecież…
potknęła się o wystający z ziemi korzeń i padła na ziemię. Z dezaprobatą
pokręcił głową i wyciągnął dłoń, by pomóc jej wstać.
-Nie
dotykaj mnie!- zerwała
się na równe nogi i odskoczyła jakby jego dotyk mógł ją poparzyć.
-Dlaczego
wszystkie reagujecie tak samo?- mruknął wznosząc oczy ku górze.
-Kim
ty jesteś?- spytała na
wszelki wypadek odchodząc jeszcze kilka kroków.
-A
nie uciekniesz jak ci powiem?
Nie, no co ty? Jasne, że nie.
Możesz być wilkołakiem, Pogromcą, demonem czy jakimś innym dziwactwem, a ja
sobie postoję i poczekam aż nakarmisz mną zombie. pomyślała zerkając w stronę mogiły, z której dochodziły jakieś podejrzane
dźwięki. Mimo wszystko postanowiła jednak, że dowie się, kim jest. W końcu, jak
ma ocenić swoje szanse na przeżycie, skoro nie zna mocy przeciwnika?
-Załóżmy,
że nie- powiedziała
ostrożnie.
-A
nie będziesz próbowała mnie zabić?
-Iie.
Wielokrotnie nabierał powietrze, chcąc coś powiedzieć,
lecz za każdym razem porzucał ten zamiar.
-Jestem
nekromantą.- wykrztusił
wreszcie.
Aya wlepiła w niego zdziwione spojrzenie. Czego jak
czego, ale tego, że natknie się w tym miasteczku na nekromantę się nie
spodziewała. Chwilowo zapominając o swojej nieśmiałej naturze przyjrzała mu się
dokładni (a zwłaszcza jego tęczówkom, w których morska zieleń mieszała się z
błękitem) i bez wcześniejszej konsultacji z rozumem palnęła:
-A
nie wyglądasz.
-A
czego się spodziewałaś? Czarnego habitu, łysiny i obłędu w oczach?- prychnął urażony.
-Hai.-
odpowiedziała
bez ogródek, po czym odwróciła się, by ukryć pokrywający jej policzki rumieniec
i bez pożegnania ruszyła w stronę bramy Idiotka! Myślenie nie boli, weź to czasem pod uwagę! zganiła się w
myślach.
-A
ty dokąd?- spytał
zdziwiony.
-Tata
nie pozwala mi zadawać się z nekromantami.- mruknęła pod nosem chcąc czym prędzej zniknąć z oczu
brunetowi.
-Ale
szwendać się nocą po cmentarzu to ci tata pozwala?
Co ty sobie wyobrażasz, ty hieno
cmentarna! pomyślała z irytacją i gdy upewniła się, że
rumieniec opuścił jej twarz zawróciła.
-Po
pierwsze, nie twój biznes. Po drugie, odczep się ode mnie raz na zawsze, a po
trzecie, nakarm zombie, bo chyba są głodne.- syknęła i mimowolnie zerknęła w stronę wydającej
dość niepokojące dźwięki mogiły.
-Masz
rację, są głodne. Zostaniesz na kolację?- zapytał i uśmiechnął się do niej.
-Lecz
się, psycholu.- parsknęła
obracając się na pięcie.
-Ach,
jakże pozory potrafią mylić!- westchnął głośno z rozczarowaniem w głosie.
Oparła się o jedno z drzew i spojrzała ze znudzeniem
na chłopaka.
-Właśnie
szedłem zobaczyć jak się miewają moi podopieczni- zrobił przerwę w swym
przemówieniu, by upewnić się, że szarooka go słucha-Patrzę, a tu stoi sobie dziewczyna.
Myślę sobie, ładna, wygląda na miłą i w miarę rozsądną, może trochę nieśmiałą,
spokojną, podejdę i zagadam. Mówi, że nie rozmawia z obcymi, no ale nic. Myślę
sobie, ok., może nie za miła, ale przynajmniej rozsądna i z byle kim nie gada.
Przedstawiam się, a ta mi mówi, że ma na imię Aya. Ok., Aya. Bardzo ładnie, ale
miło by było znać nazwisko. I wiesz co ona wtedy zrobiła?! Odwróciła się i
poszła sobie! Ty to sobie wyobrażasz?!- pytał żywo gestykulując-Potem
chciała zniszczyć moje ulubione zombie, uciekała ode mnie jakbym jej kota z
tasakiem ganiał, na koniec mi mówi, że nie wyglądam jak nekromanta, znowu
próbuje uciec usprawiedliwiając się zakazem tatusia, a jak zapraszam ją na
kolację nazywa mnie psycholem. I cała magia dobrego pierwszego wrażenia prysła.
-Skończyłeś?-
spytała
nie zaszczycając go nawet spojrzeniem.
-Właściwie
to tak… chociaż nie. To pójdziesz ze mną na kolację?
-Właściwie
to tak… chociaż nie.- posłała mu złośliwy uśmiech i obrała kurs na bramę.
-Nande?-
spytał z
miną skrzywdzonego pięciolatka.
-Bo
nie! Nie znam cię i jakoś nie palę się żeby cię poznawać.- warknęła mrożąc go spojrzeniem.
-Ty
może się nie palisz, ale twoje policzki i owszem.- wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-Pajac.-
burknęła i
odwróciła się składając sobie solenną obietnicę, że już się nie zatrzyma.
Nie musiała się oglądać żeby wiedzieć, że za nią
idzie. Przyspieszył kroku i zrównał się z nią.
-Nie
odpuścisz?- spytała
spokojnie.
-Iie.-
uśmiechnął
się czarująco-Służę ramieniem.
Z dezaprobatą pokręciła głową i przyjęła jego ramię,
nie zbliżając się ani milimetra więcej niż to było konieczne.
<***>
To był kolejny z tych dziwnych snów. Biegła ile sił
w nogach. Pogoń była już coraz bliżej. Znała ten las. Chciała skręcić w prawo i
pobiec w stronę miasta, lecz nie mogła. Spojrzała na ręce, ale nie należały one
do niej. Mimo, że widziała wszystko tymi oczyma, to nie było jej ciało, nie
miała nad nim władzy. Ogromna głowa stwora wytatuowana na lewej ręce poruszyła
się. Wydawało się, że wąż spełza z jej ręki i tonie w gęstej mgle otulającej
wszystko dookoła. Usłyszała świst. Strzała utkwiła w jej prawej łopatce.
Zagryzła wargę i starając się ignorować ból pobiegła dalej. Potknęła się. Klnąc
podniosła się i nie zwracając uwagi na bolącą kostkę kontynuowała ucieczkę.
Rozejrzała się wokół i nie wiedzieć czemu, nieco uspokoiła słysząc syczenie
olbrzymiego gada. Powoli traciła czucie w prawej ręce, ale paraliż nie
ograniczył się tylko do niej. Zachłannie odbierał jej kontrolę nad prawą stroną
ciała. Musiała natychmiast wyciągnąć strzałę. Inaczej nie będzie mogła uciekać.
Byli coraz bliżej. Słyszała krzyki i tętent końskich kopyt. To na nic. Otoczyli
ją. Ostatnią jej nadzieją jest wąż.
Zniszcz ich… inaczej oni zniszczą
ją…- szepnął, a Aika zerwała się z łóżka. Biegnij… zabij ich…- polecił. Wybiegła z
pokoju i wsunąwszy nogi w pierwsze lepsze buty pognała przed siebie. Gęsta mgła
skutecznie ograniczała jej widoczność.
-Cholera.-
zaklęła i
zdając się na instynkt, ruszyła przed siebie.
To nie był zwykły sen. Dziewczyna, której oczyma
widziała las naprawdę zaraz umrze. Jeśli się nie pospieszy, jeśli nie unicestwi
tych, którzy ją ścigali… przyspieszyła. Starała sobie przypomnieć coś
szczególnego ze snu, co pomogłoby jej zlokalizować obecne położenie dziewczyny.
Mgłę przeszył dziewczęcy krzyk. Zaklęła i pognała w tamtym kierunku. Oby nie
było za późno…
<***>
Oparła się o drzewo wyrównując
oddech. Oderwała kawałek rękawa i zagryzła na nim zęby. Sięgnęła lewą ręką do
strzały i wyciągnęła ją, tłumiąc krzyk. Przykucnęła pod pniem, starając się
rozetrzeć prawą rękę. Zarośla i mgła chroniły ją przed wzrokiem innych. Lecz co
jej to da jeśli jest z nimi Jennifer? Znajdzie ją prędzej czy później, a wtedy
to będzie koniec. Ostatnia nadzieja w bazyliszku. pomyślała zaciskając
powieki. Poczuła zimną stal na swojej szyi, a wtedy z jej piersi wyrwał się
krzyk.
-Ciii,
żadnego dźwięku, moja droga.- szepnął doskonale jej znany głos- Ściągniesz go
tu, a tego bym nie chciała.- uśmiechnęła się do niej.
Mgła dookoła powoli ustępowała. Dziewczyna z mieczem
zagwizdała głośno.
-Czego
chcesz?- spytała
bacznie przyglądając się ostrzu.
-Ty
wiesz czego chcę. Twojej mocy.- oznajmiła delikatnie gładząc jej skórę klingą.
-Zostaw
ją.
-Kto
śmie mi przeszkadzać!- syknęła odwracając się.
Aika nie zwracając uwagi na wycelowane w nią dwa
tuziny łuków podeszła bliżej. Nie czuła strachu. Czuła się potężna.
-Nazywam
się Aika Kiyokuro.- oznajmiła
beznamiętnym głosem.
Szesnastolatka dopiero teraz przyjrzała jej się
dokładnie. Delikatne, szlachetne rysy twarzy z obydwu stron otaczały gęste,
białe loki między którymi można było ujrzeć jedno kruczoczarne pasemko. Mimo iż
panowała noc dobrze widziała jej duże bursztynowe oczy, które przesłaniał
wachlarz czarnych rzęs.
-Kiyokuro..?-
spytała
nie odsuwając ani na milimetr ostrza od szyi czarnowłosej.
Skinęła głową.
Białowłosa wzięła głęboki wdech.
-To
cię nie dotyczy. Odejdź stąd, a nic ci się nie stanie.- powiedziała spokojnie.
-Dlaczego
w ogóle cokolwiek miałoby mi się stać?
Zrobiła jeszcze kilka kroków w stronę białowłosej.
To, co odczuwała Aika było wręcz nie do opisania. Miała wrażenie, że
gdyby tylko tego zapragnęła zmiotłaby dziewczynę z powierzchni ziemi. Nie zwlekaj, zabij ją…- rozległo
się w jej głowie.
-Jeszcze
się pytasz?- uśmiechnęła
się chłodno-Rozejrzyj się. Wystarczy jedno słowo, a dwadzieścia cztery
strzały utkwią w twoim ciele zabierając twoją duszyczkę prosto do Piekła.
Kiyokuro odpowiedziała jej ponurym uśmiechem.
Wiedziała, że czego by nie mówiła ta dziewczyna i tak nie ośmielili by się jej zabić.
Wiedziała, że baliby się zemsty Lucyfera. Nie wiedziała skąd, po prostu,
wiedziała.
-Masz
mnie za głupią? Gdybyś chciała mnie zabić już dawno byś to zrobiła. Ale nie.
Boisz się.- podeszła
jeszcze bliżej.
Dziewczyna przycisnęła ostrze do szyi czarnowłosej.
-Jeszcze
krok, a poderżnę jej gardło.- zagroziła.
Blefuje… już, zabij ją… zabij ich
wszystkich, tak uratujesz Strażniczkę…-
szeptał
Whisper.
-Nie
zrobisz tego.- wypuściła
z płuc powietrze i spojrzała prosto w jej pełne nienawiści oczy-Dogadajmy
się.
Roześmiała się niewesoło i popatrzyła na swoją
ofiarę.
-Jak
myślisz, Fia? Co może mi zaoferować kochanka Lucyfera?
Kiyokuro zacisnęła pięści biorąc głęboki drżący
oddech. Miała ochotę rozszarpać tę dziewczynę na strzępy. Tak, żeby już żaden
chirurg jej nie poskładał. Przymknęła oczy chcąc się uspokoić.
-Po
pierwsze, nie jestem jego kochanką. Po drugie, jeśli zostawisz dziewczynę,
daruję wam życie.- uśmiechnęła
się sztucznie.
Jasnowłosa stanęła za brunetką. Nie zdejmując ostrza
z jej szyi przytuliła się do jej policzka i szepnęła:
-I
co teraz? Chcesz z nią iść, Fia?
-Jennifer,
to nie ma sensu.- odpowiedziała
nie odrywając wzroku od miecza.
Aika obserwowała uważnie dziewczynę, która
popatrzyła na swoją ofiarę z nienawiścią i syknęła jej do ucha:
-Mylisz
się. Wszystko co robię ma sens. Chcę twojej mocy. Wszyscy, którzy wyrządzili mi
krzywdę zapłacą za to. I to najwyższą cenę. Zniszczę ich i nie przeszkodzi mi w
tym nawet Niszczycielka Lucyfera.
-Jesteś
tego aż tak pewna?- mruknęła
ze znudzeniem Aika.
Nie doczekała się odpowiedzi. Dziewczyna obejrzała
się za siebie i w jednej chwili Kiyokuro usłyszała świst. Strzała przecinająca
powietrze utknęła głęboko między żebrami zielonookiej. Ani drgnęła. Zacisnęła
dłoń na drewnianej strzale i jednym pociągnięciem wyszarpnęła z ciała grot.
Spojrzała na niego i westchnęła.
-To
wszystko?- spytała
łamiąc w palcach strzałę.
Nie czuła bólu. Tylko delikatne mrowienie świadczące
o zasklepianiu się rany. Jennifer patrzyła na nią ze zdumieniem. Zdezorientowana
przenosiła wzrok z twarzy młodej Niszczycielki na zagojoną ranę i z powrotem.
Brunetka wykorzystała ten moment nieuwagi.
-Królu
węży! Podążaj za mym głosem, ocal mnie!- krzyknęła.
-Głupia,
coś ty narobiła?!- warknęła
Jennifer.
-Przykro
mi, Jenn.- odpowiedziała.
Nie czekając dłużej, Aika rzuciła się na białowłosą,
odciągając ją od Fii. Wyrwała z jej dłoni miecz i odrzuciła go. Jennifer
uderzyła ją w twarz tym samym rozdrapując skórę na jej policzku. Kiyokuro
zacisnęła ręce na jej przegubach przyciskając ją do ziemi. Rana zagoiła się.
-A
chciałam się dogadać.
-Teraz
to nie ma znaczenia. I tak wszyscy zginiemy.- wysyczała szamocząc się.
Bezskutecznie próbowała wyrwać się Aice. Kiyokuro
czuła w swych żyłach moc. Ta moc chciała krwi. Chciała krwi jasnowłosej i
Niszczycielka nie mogła nic na to poradzić. Albo ona, albo ty…- szepnął.
Zamknęła oczy. Instynkt żywił się śmiercią, a ona
musiała go nakarmić. Usłyszała syczenie. Jakby ogromny wąż szykował się do
ataku. Słyszała krzyki, lecz nie otwierała oczu. Mocniej zacisnęła dłonie na
rękach dziewczyny, która zaprzestała wszelkich prób uwolnienia się. Nie jestem mordercą… Wzięła
głęboki oddech i otworzyła oczy. Przerażenie w oczach Jennifer mieszało się z
nienawiścią. Kiyokuro delikatnie zwolniła uścisk. Poczuła okropny ból w
okolicach serca. Jej organizm protestował. Nie możesz jej puścić… zabij ją- rozkazał nerwowo.
-Nie…-
szepnęła i
odsunęła się od białowłosej-Uciekaj. Biegnij ile sił w nogach i nie oglądaj
się.- wydyszała zaciskając dłoń na prawym ramieniu.
Nie trzeba było powtarzać jej dwa razy. Chwyciła
miecz i pobiegła w głąb lasu.
Wstrzymała oddech tłamsząc w sobie krzyk.
Musiała zignorować ból. Podniosła oczy na brunetkę, która wpatrywała się w
przestrzeń za nią.
-Nie
odwracaj się. Nie możesz spojrzeć w oczy bazyliszkowi.- szepnęła Fia.
Niszczycielka usłyszała tuż przy swoim uchu syk
węża. Nawet nie drgnęła. Wąż powoli zaczął owijać się wokół jej ciała.
-Nie
panikuj. Co by się nie stało, nie patrz mu w oczy.
Spójrz mu w oczy…- wyszeptał.
Mam spojrzeć w oczy BAZYLISZKOWI?!
Oszalałeś?! pomyślała zaciskając powieki. Spójrz mu w oczy… nie bój się…
Czuła jak bazyliszek oplata jej ciało ciasnymi
zwojami. Zagryzła wargę i odwróciła głowę w stronę węża. Chłód szafirowych oczu
zdawał się wywiercać w jej duszy pustkę. Jej serce zdawało się zamieniać w
kawałek lodu. Zimną, nieczułą bryłę. Prawe ramię zaczęło promieniować tak
paraliżującym bólem, że nawet najwięksi poeci nie ubraliby go w słowa. Daj ujście tej mocy… inaczej zniszczy cię,
rozerwie twoją duszę od środka…- syknął cicho. Przymknęła powieki i
wyciągnęła dłoń przed siebie. Bazyliszek gwałtownie zasyczał i odsunął od niej
swą ogromną głowę.
-Cii…
nie skrzywdzę cię…- wyszeptała
otwierając oczy.
Wielki wąż przyglądał się jej uważnie. Wydawało jej
się, że patrzy na nią nieufnie. Wyciągnęła rękę raz jeszcze. Gad ostrożnie
jakby się bał, że jej dotyk go poparzy, przysunął się nieco bliżej. Lekko
pogładziła błyszczące łuski. Bazyliszek zwolnił uścisk i pochylił głowę, na
której Aika położyła dłoń. Szkarłatne zwoje mocy, które zdawały się wypływać z
jej skóry, powoli oplatały ciało bestii. Nie protestował. Jego łuski
nieśpiesznie wchłaniały moc, której Kiyokuro musiała się pozbyć. Czuła jak ból
stopniowo opuszcza jej ramię. Z sekundy na sekundę stawał się coraz
lżejszy. Wystarczy…- zabrzmiał
Whisper. Na jego polecenie odsunęła rękę od bazyliszka. Pochylił się niżej i
wycofał znikając wśród drzew. Jeszcze przez chwilę zdezorientowana przyglądała
się swojej ręce Co to… było…
spytała w myślach. Moc… twoja
moc…- odpowiedział. Nie miała czasu na zastanawianie się nad tym. Podeszła
do opierającej się o drzewo dziewczyny.
-Dasz
radę iść?- spytała
nachylając się nad nią.
Skinęła głową.
Aika pomogła jej wstać i podtrzymując za ramię
poprowadziła ją w stronę domu.
-Co
ty mu zrobiłaś?- powiedziała
cicho rozglądając się niepewnie wokół.
-Nie
mam pojęcia.- pokręciła
głową.
Nie pytała o nic więcej. Po jakimś czasie stanęły na
skraju lasu.
-Poczekaj.
Muszę go uwięzić. Inaczej skrzywdzi zbyt wiele osób.
Odwróciła się w stronę drzew. Las znowu pokryła
gęsta mgła. Fia wyciągnęła dłoń w jej stronę i zamknęła oczy szepcząc
niezrozumiałe dla nikogo prócz bazyliszka słowa. Aika patrzyła jak całą rękę
brunetki powoli zaczyna pokrywać czarny cień. Dziewczyna wzięła głęboki oddech
a postać na jej skórze znieruchomiała. Niszczycielka doprowadziła ją do drzwi
domu. Nacisnęła klamkę i niemalże wpadła na Jonathana. Gdy tylko zobaczył
brunetkę zamarł.
-Coś
ty najlepszego narobiła?- wyszeptał.
-Nie
patrz tak. Pomóż mi.
Chwycił Fię pod drugie ramię i wprowadził ją do
środka. Wiedział, że Strażniczka sprowadzi na nią kłopoty, ale cóż mógł
poradzić? Aika była uparta. Uparta tak samo jak Mari. Nikomu nie odmówiłaby
pomocy. Nawet jeśli miałaby zapłacić za to własnym życiem.
<***>
Witam!
Od dawna nie było nowego rozdziału, więc należałoby
się solidnie wytłumaczyć... Po pierwsze, szkoła. Sprawdzian za sprawdzianem,
odpowiedzi przy tablicy, niezapowiedziane kartkówki... zwariować można! Po
drugie, brak weny. Strasznie często mi się zdarzał. A jak już miałam na coś
pomysł, to nie potrafiłam go ubrać w słowa.
Coś jeszcze... Ach! Chciałam przeprosić Suzu! Miał
być niewielki tatuaż, a wyszła z tego dziara na całe ramię (plus kawałek
pleców)...
Rozdział dedykuję moim niezastąpionym czytelniczkom
(Ayi, Suzu, Kiran) i mojej onesan (która pomimo moich wszystkich protestów i
tak postawiła na swoim i postanowiła przeczytać moje opowiadanie).
Pozdrawiam i dziękuję za przeczytanie rozdziału-
Andzik
Hey!
OdpowiedzUsuńDzięki za info i dedyk! :*
O! Widzę, że blog nieco zmienił swoja formę... Bardzo ładnie, bardzo mrocznie, bardzo fajnie :D Mam jedno małe "ale". Kolor czcionki. Jest za ciemny w niektórych momentach i przez to trochę się męczę czytając. Ale nie jest to jakaś wada nie do przeskoczenia! ;)
A co do rozdziału... Biedna Aika! Ma dziewczyna w życiu ciężko, nie ma co... Jonathana też mi szkoda... Okazuje się, że to całkiem miły facet... demon ^^"
Nekromanta i Aya?? Hahahaha xD Aya pokazała pazur w tym rozdziale! Poza tym ten koleś był prześmieszny :D Zwłaszcza jak się żalił! Spadłam z krzesła!
Hm... No i sama wstawka na początku... No, no, no... Super, genialne! Takie mrrroczne... w moim stylu... Aż widzę to wszystko przed oczami i jest tak przerażająco...Mmm... Gęsia skórka- jest! :D
Hm... Aika fajnie załatwiła tego bazyliszka (a wiesz, że mam Bazyliszka na uczelni??? To jedn z moich wykładowców. Serio, spójrz jej w oczy, a zmieni cię w kamień!). No i ... Strażniczka? Czy była już mowa wcześniej jaką ona funkcję pełni? Bo nie przypominam sobie... Ale to nic. Rozdział super i nie za krótki! Bardzo przyjemnie mi się czytało ^^
Ave i weny!
K.L
PS. Mimo iż jestem stara jak ten świat (ha ha ha... *ponuro* czasem tak się czuję, gdy popatrzę w dowód), to nadal pamiętam jacy nauczyciele bywają wredni... ;/ Więc najszczersze współczucia, ale o ile pamiętam to niedawno było półrocze, więc logiczne, że was pracą zawalili :P
Nie ma za co :*
OdpowiedzUsuńCieszę się, że blog Ci się podoba :) O! A czemu mi się tak czcionka zrobiła to nie wiem... postaram się zaraz naprawić :)
Nie miałam serca zrobić z Jonathana potwora... chociaż pierwotnie tak właśnie miało być.
Ten koleś jest genialny jak ciastko z kremem, jak... zupa pomidorowa! Uwierz, że jak to pisałam, to mordę do komputera cieszyłam tak, że mama stwierdziła, iż coś ze mną jest nie tak xD
A najbardziej się o tą wstawkę martwiłam, cóż cieszę się, że jednak się spodobała.
Hm... taki Bazyliszek to występuje chyba na każdym etapie nauczania (też mam takiego- brr! Tylko, że tym, których nie lubi to oprócz zamienienia w kamień potrafi dać w bonusie jeszcze brak promocji do następnej klasy)
O Strażniczce mowy nie było (w następnym rozdziale będzie)
Ps. Oni się wszyscy zmówili i zacierają te swe nauczycielskie łapki zadając kolejne dziesięć stron ćwiczeń i czekając aż biedna Andzik-chan się załamie.
O! Chyba naprawa się powiodła, bo teraz kolor czcionki jest super! :D
UsuńOj znam to... Czasem coś się planuje, ale końcówka i tak zaskakuje... Czasem nawet nasz, autorów ;)
Zupa pomidorowa??? Hahahaha xD Czemu zupa pomidorowa? xD
O! Moja mama już dawno postawiła na mnie krzyżyk i uznała, że nic ze mnie nie będzie... Bo cieszyłam się do książek jak czytałam xD
Tak, chyba tak... W LO też miałam coś takiego, ale udało mi się zwyciężyć ;) Z tym bazyliszkiem to sprawa nie jest prosta! To strasznie zmienna łajza jest! Poza tym bez zaliczenie od tego zmieniacza-w-kamień nie można przystąpić do egzaminu... Albo nie zaliczyć semestru...
O proszę! Czyli dobrze pamiętałam!
PS. Współczuję!
No to bardzo się cieszę :)
UsuńZupa pomidorowa, bo... bo tak xD Po pierwsze, jest przepyszna, a po drugie, nigdy się nie nudzi (imieniem wynalazcy pomidorowej powinni nazwać ulicę, rzekę, górę i wyspę, bo, kimkolwiek był, był geniuszem) xD
Moja jak widzi co ja wyprawiam to zwykle mawia: "Boże, co ja wychowałam!" xD
Ja miałam w podstawówce i mam w gim. O! Mój Bazyliszek ma oczy dookoła głowy, słyszy wszystko i pluje jadem... chociaż zdarza się, że ma na tyle dobry humor, by wykrzywić wargi w coś co przypomina uśmiech (przerażające!!!) i powiedzieć: "Dziś wam daruję... ale miejcie się na baczności, bo nie znacie dnia ani godziny!"...
Hahahaha xD Urocze ;P Cóż, zupa pomidorowa może być. Wolę risotto :P
UsuńO proszę! Hehehehe :D Twoja mama jest zabawna ;) Możesz ją pozdrowić ode mnie :D
Hm... Po liceum okazało się, że termin "bazyliszek" nabiera nowego znaczenie xD A na studiach to był dolot! Jak to dobrze, że niektórych wykładowców mam tylko pół roku!
Lol! Przerażający ten Twój bazyliszek... ;/ Mam nadzieję, że komuś udało się go okiełznać, bo to by zapalało światełko nadziei na lepsze jutro...
A ja jem zupę xD
UsuńMama jest aniołem. Serio, wytrzymać 15 lat z takim ludziem jak ja... trzeba być hardcorem xD Mama też Cię pozdrawia :D
I później będę się bała iść na studia...
E... komuś na pewno (choć wielu próbowało i poległo), bo ostatnio jak idę na lekcje nie czuję się jak "Skazany na śmierć"...
Hahaha xD
UsuńTwoja mama pewnie ma skrzydła, ale się nie chwali :D Dziękuję *kłania się* ;)
Hahahaha xD Nie ma czego ^^ Trzeba sobie radzić, jak na każdym etapie nauczania :)
Hm... A ma jakiś słaby punkt? To stara panna? A może rozwódka? A może ma syna-kryminalistę i dlatego jest taka wredna?
Skrzydeł u niej jeszcze nie widziałam, ale aureolę czasem zauważam :)
UsuńNajbardziej traumatyczne przeżycia mam z podstawówki.Chyba z pierwszej albo drugiej klasy... do dziś boję się przez jakąkolwiek podstawówkę przejść...
Ten typ tak ma. I to chyba od urodzenia, bo ani rozwódka, ani stara panna, ani nic z tych rzeczy... na stare lata trochę złagodniała, bo słyszałam o niej opowieści starszych roczników... oni to dopiero mieli tam Meksyk z Kambodżą x_x
O proszę! Więc jednak anioły chodzą po ziemi :D
UsuńO! Z podstawówki? Szczerze mówiąc w podstawówce byłam tak beztroska, że nic nie mogło mi rozwalić cudownej różowej bańki w której żyłam... Co takiego się stało?? Bo aż boję się to sobie wyobrazić...
Lol ;/ U nas jak nauczycielka była wredna, to najczęściej była starą panną... No, czasem musiała się na kimś wyżyć... Ja miałam pecha i stałam się kozłem ofiarnym na dwa długie, licealne lata... Ale, że się nie poddałam, to w trzeciej klasie, w drugim półroczu mi odpuściła :D
Lepiej nie wspominać co tam się działo...
UsuńJa nigdy nie miałam nauczycielki, która była starą panną... okazuje się, że mężatki też potrafią być wredne.
Hehe wygląda na to, że trzeba uważać na wszystkie nauczycielki... ;/ A nauczyciele? Faceci? Może oni przynajmniej są do życia?
UsuńZależy którzy. Jedni wszystko olewają, prowadzą lekcje w stylu "róbta co chceta", a drudzy dopóki nie zadadzą trzech działów ćwiczeń, to żyć nie mogą (chodzą jeszcze pogłoski, że jak nie wstawią przynajmniej jednej uwagi na lekcji, to źle sypiają). Zresztą jeśli chodzi o nauczycieli to niewielu jest w szkole.
UsuńO proszę, proszę... Cóż, miałam tylko jednego dupka nauczyciela w liceum, na studiach to jakoś tak... bywają różni, generalnie widzi się ich tylko na wykładach i na egzaminie, więc nie ma czasu by do nich przywyknąć...
UsuńNo ale skłamałabym jakbym nie powiedziała, że jednych lubię bardziej, a innych wcale! :D
Ja przez całe życie miałam (licząc księży) raptem ośmiu nauczycieli. Najgorzej zalazł mi za skórę ksiądz z podstawówki (po nim był informatyk/wuefista- też z podstawówki).
UsuńPierwsze wrażenie ma wielką moc! Od razu człowiek wie kogo polubi, a kogo nie :)
Hm... Ja miałam... niech policzę... 8 do studiów. Od rozpoczęcia studiów miałam 5 wykładowców facetów... Nie liczę doktorantów-praktykantów! Ani zastępstw.
UsuńZgadzam się! Pierwsze wrażenie czasem bywa mylne, ale to bardzo rzadko! Prawdę mówiąc intuicja to potężne narzędzie jak się umie ją wykorzystywać...
Zgadza się! Jak człowiek potrafi wykorzystać intuicję unika baaardzo wielu kłopotów xd
UsuńAjć! Jak ja nie lubię jak coś idzie nie po mojej myśli >.< Zamiast od razu sobie napisać rozdział będę musiała nabazgrolić go w zeszycie i dopiero przepisać (w życiu nie pisałam na brudno, nawet wypracowań na polski), a nie lubię robić dwa razy tego samego x.x
Aha! Racja. I czasem pomaga na egzaminie ;)
UsuńHm... Niech no zgadnę... Pisałaś kolejny rozdział w szkole??
Mhm. Dlatego tak bardzo kocham zadania zamknięte xd
UsuńA jak xd Na niemieckim i WOSie (a potem zastanawism się skąd wzięli te pytania na teście) xd Pół rozdziału mam (zarwę nockę i cały będzie)
^.^
O proszę! Nieźle Pani idzie! :D Cóż, z jakiegoś powodu zawsze najlepiej pisze się na lekcjach xD
UsuńO. Mój. Boże. *próbuje nie spaśc z krzesła, bo czegokolwiek by nie robiła, przed oczyma wciąż widzi Hiroshiego* Dobra, uspokój się *szepcze do siebie i wylewa na siebie kubeł zimnej wody*
OdpowiedzUsuńDobra, od początku. Wdech, wydech i te rzeczy.
Pierwsza scenka świetna, wszystko miałam przed oczami. Przerażający klimacik!
Kolejne dwie scenki... Nie no, żal mi Aiki. I Jonathana również. Co do młodej, to na jej miejscu czułabym się tak samo (albo i gorzej...), o wszystko obwiniałabym siebie i w ogóle... Ech, szkoda gadac, bo tylko się zdołuję T^T Ale to dobrze, że Jonathan chce się w jakiś sposób zaopiekowac Aiką. To ledwie nastolatka, sama sobie nie poradzi, nieważne, jak silna by nie była.
Hie, hie, hie, ulubiony fragment! Nie no, nie mogę! Musiałam wyglądac jak totalna idiotka, gdy tak się szczerzyłam do monitora! Hiroshi powalił mnie na łopatki, więc od dziś jestem jego wierną fanką i gościu ma wstęp do zastępu moich mężów xD Nie no, serio, nie spodziewałam się, że zakocham się w nekromancie o.O'' Ale nic to, ciekawy dodatek do kolekcji xD
Swoją drogą, wzruszyła mnie wzmianka o Sho, bracie Maayi Q.Q Czy rozwiniesz kiedyś troszkę ten wątek? Jestem ciekawa, jak to dokładnie wyglądało Q.Q
No, no. Tyle już tych ras, a teraz jeszcze nekromanci, Strażnicy, bazyliszek... Nie ma co! Czym nas więcej, tym weselej! xD Ach, zapowiada się ciekawie, tylko okropnie długo trzeba czekac na nowości D: Wiem, że szkoła to zło, ale mimo wszystko postaraj się nabazgrac kolejny rozdział względnie szybko, co? *robi słodkie oczka*
Heh, ale za Hiroshiego dałabym Ci prywatnego Oskara! xD To sobie problem zrobiłaś, będę Ci teraz pewnie wiercic dziurę w brzuchu, że chcę więcej scenek z tym przezabawnym facetem!
Och, i dziękuję za dedykację :* Buziaki ;*
Aya! Aya, oddychaj! xD
UsuńCieszę się, że się podoba. Strasznie martwiłam się o ten początek...
Oni wszyscy są biedni i wszystkich mi szkoda, ale jestem sadystką i nie mogłam inaczej. Tylko teraz nie wiem co dalej z tym fantem począć, bo nie mam serca zrobić z niego niańki (kurczę, no! On miał być demonem!!)..
Cieszę się, że jesteś zadowolona z męża. Pomyślałam, że nekromanty w spisie mężów jeszcze nie masz i tak jakoś wyszło (ale jestem z niego dumna xD)
O Sho nie wspomniałam na darmo. W którymś rozdziale na pewno wyjaśnię o co chodziło.
Strażniczka jest jedna. Dokładnie tak! Czym nas więcej, tym weselej! xD Obiecuję, że postaram się coś w miarę możliwości szybko naskrobać (i nie rób już tych słodkich oczek, bo się Andzik poryczy!)
O kurczę, teraz to już nie ma innej opcji jak streścić się i naskrobać X, ale nie nastawiaj się, że będzie tak różowo! Bez problemów się nie obejdzie!
Dedyk się należał. Nie dbając o swoją psychikę czytasz andzikowe wypociny, przez co Andzik czuje się dowartościowany :*
Pozdrawiam- Andzik
Próbuję! xD
UsuńNiepotrzebnie się martwiłaś, ale szczerze mówiąc, doskonale to znam ^^' Niejednokrotnie zamartwiałam się, jak coś tam wypadnie, a potem zazwyczaj wszystkim się podobało.
Ech, wśród nas chyba są same sadystki, czy to mniejsze, czy większe ^^' No fakt, demon-niańka... Trzeba coś z tym począc ^^'
Niach <3 Nie no, on jest boski, dzięki Ci za niego :D
To świetnie, już nie mogę się doczekac Q.Q
*dalej robi słodkie oczka, w duchu śmieje się jak Kira*
Och, nie musi byc różowo, coś się musi dziac, by było ciekawie :D Ale tak, streszczaj się, streszczaj!
Czytam, bo warto :) Ale cieszę się, że jestem jedną z osób, które sprawiają, że czujesz się dowartościowana ^.^ Buziaki ;*
Nie próbuj, tylko oddychaj! :P
UsuńTo co napiszę albo narysuję przeważnie mi się nie podoba (ale są rzadkie przypadki kiedy coś mi się rzeczywiście spodoba). Dlatego myślę, że wszystkim się też nie spodoba, a że nie lubię krytyki (choć dzielnie ją znoszę) to zawsze się martwię.
Sadyzm to nic złego... gorzej z masochizmem (o nie! Masochistką to ja nie jestem xD).
Nie ma za co. Zasłużyłaś :*
Moje sadystyczno-psychopatyczne oblicze w życiu nie pozwoliłoby na usłanie różami życia jakiejkolwiek wymyślonej przeze mnie postaci... Cieszyłam się na cały weekend lenistwa, a tu się okazuje, że będę sterczeć nad klawiaturą i X bazgrolić xD
I to jeszcze jak dowartościowana! xD
Dobra, już mi lepiej :D
UsuńMam tak samo, dokładnie!
Masochistką po trosze chyba jednak jestem. A już jeśli chodzi o moje opowiadaniowe postaci, to jestem nią na pewno. ^^'
Jest za co, jest! :*
Hie, hie, hie, i tak ma byc, pisz! :D Niech chociaż ktoś doda coś nowego, bo wena do co poniektórych jakoś nie chce wpaśc ;_;
Ja się na masochistkę zwyczajnie nie nadaję(bardziej mnie do sadystów ciągnie xD)... zadręczanie się nie jest dla mnie (nałogowe dołowanie się nie jest przejawem masochizmu, c'nie?), choć muszę przyznać, że Tobie to wychodzi całkiem nieźle xD
UsuńPoczątek już jest. Jak dobrze pójdzie to może coś około niedzieli będzie X. Oj, Aya, wena wróci. Zawsze wraca.
Co do dołowania, to nie jestem pewna xd
UsuńTaa, dzięki ^^'
Och, więc trzymam kciuki, żeby rzeczywiście udało Ci się napisac do niedzieli (albo jeszcze dziś, nie mam nic przeciwko temu xd). Powodzenia!
A że wróci, to wiem, wiele już takich kryzysów za mną. Co nie zmienia faktu, że to irytujące -.-
Nie ma za co xD
UsuńTa... jak zwykle plany szlag trafił... ale na tą niedzielę na pewno będzie!
Trzymam Cię za słowo, bo tak czekałam, czekałam, a nic się nie pojawiało (i nadal nie pojawiło). Ech, no to zabieram się za dalsze czekanie...
UsuńTeraz to mi żyć nie dasz, co? xD
UsuńŻebyś wiedziała! Trza było Hiroshiego nie wprowadzać xD
UsuńA tak na poważnie, naprawdę liczę na to, że skoro mnie wena i cała reszta opuściła, to będzie chociaż łaskawa dla innych. Chcę mieć co poczytać pomiędzy uczeniem się i dołowaniem ;_; Swoją drogą, rozwaliłaś mnie komentarzem u mnie xD
Jak go nie chcesz, to w następnym rozdziale może go karawan przejechać xD
UsuńEj no, nie można tak myśleć! Nie opuściła, tylko... jesteście w separacji, a separacja to jeszcze nie rozwód!
I nie dołować mi się tam! Bo wezmę kredyt, żeby mi starczyło na bilet tam do Ciebie (potem w polu odrobię) i zgarniesz taki opieprz, że Ci się dołować odechce xD
Ta... ostatnio mam monopol na rozwalanie wszystkich dookoła. Czasem nawet rozwalam samą siebie (co potwierdza pogłoski, że uciekłam z Kocborowa xD)
Nie no... a tak na serio, to nie warto się dołować, bo nauka+dołowanie=zło. A wena wróci. Napiszę jeszcze podanie (które będzie musiała rozpatrzyć pozytywnie, bo inaczej moi kuzyni z braku boiska do baseballa (tak to się pisze??) będą zmuszeni poćwiczyć ten piękny sport na jej oknach xD), pokryję koszty powrotu z Majorki (do końca życia będę w polu odrabiać), a jak to nie poskutkuje, to wytłumaczę jej w mniej kulturalny sposób dlaczego powinna wrócić :D
Ani mi się waż! xp
UsuńNiby tak, ale separacja też mi się nie podoba ;_;
Może taka akcja by się przydała ^^' Choć z drugiej strony, co rusz dostaję opieprz od Suzu i nie tylko, a dołek i tak powraca ;_;
Oj tam, dobrze jest rozweselać otoczenie :D
Wiem, że to zło, ale cóż ja biedna mogę poradzić...? Heh, pani Wena powinna chyba się Ciebie bać xD
Hej, dziś niedziela! Będzie ten rozdział czy nie? @.@
Spokojnie, nie bij mnie, tylko żartowałam! xD
UsuńMi też, ale co poradzić?
Masz zakaz dołowania się, jasne?!
Ta... tylko, że w jednej chwili rozweselam wszystkich, a potem dołuję różnymi moimi przemyśleniami.
Zajmij się czymś pożytecznym, np. telewizję pooglądaj, albo filmiki na YT (to zawsze pomaga xD)...
Nie chyba, a na pewno xD Kurczę, ostatnio się strasznie agresywna zrobiłam...
Dzień się jeszcze nie skończył, cierpliwości xD
No ja mam nadzieję xP
UsuńEch, życie jest brutalne.
Powiedz to mojej depresji -.-
I tak dobrze - ja na przykład innych (i siebie) tylko dołuję...
No pouczyłam się, pomarnowałam trochę czasu, nawet zdrzemnęłam się na godzinę... Ale dołek powraca, tym bardziej, że zaraz święta, a u mnie wszyscy chorzy, więc nawet nic nie robimy ;_;
Cóż takiego spowodowało napad takiej agresji? xp
Ale PRAWIE skończył! Dziewczyno, ja za jakieś dwie godzinki pewnie pójdę spać! ^^'
Fakt Ai-chan pewnie za niedługo pójdzie spać xP Pospiesz się kobitko xD
UsuńNo widzisz, Andzik, masz tu nawet poświadczenie, że chodzę spać dziwnie wcześnie, więc nie można dodawać rozdziałów zbyt późno! xD
UsuńMiałaś dużo czasu :P
UsuńNie T______________________________T
Ej no! Nie poganiajcie mnie! Ai-chan, jutro przeczytasz xD
UsuńDużo?!?! Oj, Ai-chan, bo się pogniewamy... xD
UsuńTak! Mentalnie jestem starsza (a emeryt wie co mówi!), więc jak na grzeczną wnusię przystało, wypij kakałko, umyj ząbki i lulu xD
Proszę nie traktować mnie jak dziecko! Co Ty wiesz o życiu...? *teatralna rozpacz* Mentalnie i tak jestem starsza, więc proszę mi się tu nie wymądrzać i dodawać rozdział xD
UsuńAle kakałko to nie taki zły pomysł *-* *dawno nie piła*
Hahaha ale cię Ai-chan zripostowała babciu xD A po za tym ja też chcesz bajeczkę na dobranoc Andzik więc szybciutko nam ją daj xP Bardzo ładnie prosi *robi oczka jak kot ze Shreka*
UsuńJa dinozaury przeżyłam, a Ty się pytasz co ja wiem o życiu?! Nie jesteś starsza. Mnie wszystko boli, zrzędzę i oglądam "Modę na sukces". I powiedz mi, że nie jestem emerytką xd Przykro mi, ale babcia Andzik nie dodaje rozdziałów w ludzkich godzinach (na rozdział można liczyć w godzinach polowań wampirów). A kakałlo wypij, bo w kakałku jest magnez, a magnez dobrze na stres robi xD
UsuńA ta godzina polowań wampirów to mniej więcej która...? xD
UsuńDruga-trzecia w nocy xd Bo tak bardziej klatycznie :P
UsuńWiec moja droga dodasz go w poniedziałek a nie w niedziele xD A w ogóle kobito ty jutro do szkoły a zamierzasz do tej godziny nie spać? O.o"
UsuńCii... Bo się Aya dowie!
UsuńAha. Zasypiam różnie. Zdarza się nawet o piątej, a czasem i o dwudziestej. A zawsze jestem tak samo zmęczona.
Ale ona i tak się dowie wystarczy że luknie na komentarz xP Ej no umówiłyśmy się na niedziele Q.Q
UsuńEch rozumiem współczuje T.T
Nie poganiajcie bo w stresie dziwne rzeczy piszę!
UsuńE, przwyknąć można :) a potem narzekam i wszyscy mają mnie dość xD
Zawiodłam się </3
UsuńMiała byc niedziela - nie ma. Myślałam, że wstanę, zjem śniadanko, usiądę przed kompa i będzie co poczytac, a tu nic! Och, ja biedna.
Co do zmęczenia, też nigdy nie jestem wypoczęta. Choc śpię zazwyczaj sporo...
Ja też się zawiodłam ;_;
UsuńJa chciałam się zrelaksować przy rozdziale po zajęciach a tu nic nie ma Q.Q
Noo fakt jesteście do siebie w tm podobne ^ ^"
No nareszcie ! Kurcze ale kazałaś nam czekać na ten rozdział Q.Q Kurcze nooo postaraj się następny rozdział napisać ciutkę wcześniej cooo...? ^ ^" No ale dobra dość tego marudzenia przejdźmy do konkretów :P
OdpowiedzUsuńEch pierwsza scenka... Ach mam jeszcze dreszcze! Kurcze wszystko miałam przed oczami! Nie no przerażające, mistyczne i kurcze aż zapiera dech w piersiach! Nie no świetnie ci to wyszło!
Matko tak mi żal Aiki, jej matki i Jonathana ;( Kurcze noo ta scena była taka wzruszająca nooo T.T Ech ale znając siebie na miejscu Mari i głównej bohaterki czułabym się identycznie Q.Q W ogóle po tym rozdziale strasznie polubiłam Jonathana ! Nie noo gościu jest kochany mimo że to demon ^ ^"
Teraz pora na scenkę z umarlakami xD
Nie no uśmiałam się na niej co niemiara xD Kurka noo jest świetna *płacze ze śmichu* Najbardziej rozbroiło mnie jak Hiroshi tłumaczył Ayi jaki jest biedna że dziewczyna go tak potraktowała xD Nie noo to było genialne trzeb było mnie widzieć jak czytałam tą scenkę xD
Hahaha a Aya faktycznie zakochała się w Nekromancie xD Akurat po tym jak czytała rozdział gadałyśmy i mówię ci śmiała się z tej scenki i była z nim zachwycona xD
Ech no to teraz pora na moje wejście jako Strażniczka xD
Aj aj ale mam kłopoty ^ ^" Ech na szczęście na ratunek przybywa mi Niszczycielka :D Ech ale podpadłam Jennifer... Ech mam przeczucie że mam jakąś tragiczną historie związaną z nią i z tym kim jestem... Ech ale cóż ja tam lubię takie historie (odzywa się masochistka)! Wow władam Bazyliszkiem :D Kurcze nooo naprawdę ciekawi mnie co jak wygląda sprawa ze Strażniczkami...
Wow jak pięknie Aika poradziła sobie z Bazykiszkiem no no no no :D Ech wszystko pięknie, ładnie tylko martwią mnie te ostatnie zdania D: Kurcze noo mam nadzieje że nie narobię jeszcze większych problemów mojej wybawczyni ;( No nic muszę czekać na dalsze rozdziały ;p
Podsumowując rozdział świetny jak zazwyczaj zresztą xp
Pozdro i weny :*
P.S
Dziękuje kochana z dedykacje jest mi niezmiernie miło Q.Q No i nie masz za co przepraszać nic się nie stało że ten tatuaż jest taki duży moja postać mi się podoba :D Aaaa i jaki ładny wystrój bloga strasznie mi się podoba :D
Postaram się napisać wcześniej!
UsuńCieszę się, że Ci się spodobało :*
Hiroshiego uwielbiam. To będzie chyba najbardziej optymistyczna postać w całym opo. xD No to niezmiernie mi miło, że Ayę nowym mężem uszczęśliwiłam :D
Jennifer podpadłaś zaraz po urodzeniu (później wyjaśnię dlaczego). Strażniczka jest jedna (tak samo, jak bazyliszek), a moc ma dość specyficzną.
Och, nie przechwalajcie mnie już tak, bo będę próżna xD
Ps. Nie ma za co, zasłużyłaś na dedyk. Jeszcze raz dziękuję za wszystko :)
Pozdrawiam- Andzik
Ech to trzyma kciuki żeby ci się to udało bo naprawdę ciekawa jestem co wymyślisz dla bohaterów tego opowiadania ^ ^"
UsuńO tak i to bardzo!
Hahaha tak myślałam z niego aż bije ten optymizm xD Nie no ilekroć o nim myślę to się mimowolnie uśmiecham ^ ^" O i to bardzo xD Hahaha naprawdę szkoda że nie widziałaś jej banana na twarzy xD
Oj no proszę ^ ^" O fajnie jestem unikatowa xD Ej no naprawdę cieszę się że mam Bazyliszka Q.Q Matko nooo kocham zwierzaki! A co do tej specyficznej mocy już nie mogę się doczekać jaka ona jest :D
Ech że mam jakąś smutną przeszłość a i przyszłość też nie będzie za wesoła ^ ^" Ale co tam jestem masochistką ^ ^" No ale dobra nie będę tu wysnuwać jakiś spekulacji poczekam na rozdzialik xp
Eeee tam trzeba doceniać to co się dobrze robi xP
Ech teraz to mnie wzruszyłaś Q.Q Ech ale naprawdę nie ma za co bo naprawdę wciągnęłaś mnie w ten świat i miło mi się czyta to opo a wiem po sobie że trzeba autora wspierać bo traci wiarę w siebie ;)
Suzu
Trzymaj, trzymaj xD
UsuńJa wracałam ze szkoły i tak o nim pomyślałam... Jak zaczęłam michę cieszyć to ludzie jak na nienormalną (chociaż, coś w tym jest) się gapili xD A no szkoda, bo nie wyobrażam sobie Ayi z bananem na twarzy.
Oj, nie będzie za wesoła, ale... nie ma się właściwie czemu dziwić, przecież to ja jestem autorką ^^"
Staram się, choć nie zawsze wychodzi tak jak bym chciała. Tak, czy siak,wszystkie poprawiacie moje samopoczucie i sprawiacie, że aż chce się pisać :D
Pozdrawiam- Andzik
Okok będę trzymać aż mi odpadną xD
OdpowiedzUsuńHahaha spoko nieraz tak mam jak pomyśle o jakiś scenkach z anime, opo, itp ^ ^" Hahaha a ona bardzo ładnego ma tego bana xD Ona wcale nie jest takim ponurakiem jak włączy jej się głupawka to klękajcie narody xD
Ech tak myślałam ^ "^ Oj tam oj tam xp Nie no doskonale cię rozumiem przecież to co ja wymyśliłam w sowim opo dla Ayi, Lili, Rafcia, Willa, Michaela i innych toż to istny armagedon ^ ^" Ale wiesz co ogólnie to dziwne jak piszę to muszę dokopać poszczególnym bohaterom ale jak czytam jakąś książkę to szlak mnie trafia jak komuś się krzywda dzieje O.o" *tryb nienormalnej*
Oj wiadomo że nie wszystko wyjdzie jak się chce... Żebyś wiedziała ile ja się razy z tym borykałam... Ale spoko naprawdę to opo jest baaaaardzo interesujące i ciekawe ;)Oj niezmiernie mi miło że tak uważasz i że to tak cię buduje oby tak dalej :P
Pozdro i weeeeeeeeeny kochana xP
Suzu
Ktoś mnie tu obgaduje! xd
UsuńAya, nikt Cię nie obgaduje... a banana na twojej buźce, to ja chcę zobaczyć i kropka xD
UsuńTia... a jak ludzie na to reagują? xD Tak... słyszałam o słynnej głupawce Ayi :D Następnym razem ją nagraj i mi wyślij xD
Ta... sadyści górą! xD Dokładnie! Jak się komuś za dobrze wiedzie, to trzeba wszystko rozpierniczyć... ale jak jest tak w książce, to człowieka szlag trafia!
Człowiek chce żeby wyszło dobrze, a wychodzi jak zwykle :/ Cieszy mnie to i raduje, że Ci się podoba :)
Andzik
Jasne, jasne xp
UsuńŻeby go zobaczyc, musi zajśc kilka czynników, to nie takie proste xd
Ach, moje głupawki przejdą chyba do historii ^^'
No właśnie Ai-chan spokojnie my tylko zachwycamy się twoim bananem xD Choć racja to rzecz rzadka a szkoda! Nooo fakt twoje głupawki mogą przejść do historii xD
UsuńEch zazwyczaj patrzą się na mnie jak na nienormalną ^ ^" Hahaha Andzik jej głupawki są baaaaaaardzo słynne xD Hahaha zobaczymy co się da zrobić xD
Nooo ba xD Nooo jakże by inaczej mogło być :] Nooo ^ ^"
Oj tam Tobie dobrze wychodzi więc nie marudź xP Hehehe ;P
P.S
Zapraszam na takie krótkie opo ;)
Na mnie patrzą identycznie (czasem pytają, czy z Kocborowa nie uciekłam)! xD No, to się postaraj ^^
UsuńAle ja uwielbiam marudzić!
Hahaha u mnie by zapytali czy aby nie uciekłam z Kobierzyna xD Hehehe okok xP
OdpowiedzUsuńTo przestań to uwielbiać xP
No i czekam na rozdziałek xD
Nie no... Kocborowo z chęcią bym odwiedziła. Serio, zawsze chciałam zobaczyć psychiatryk. Tak samo, jak kostnicę (jestem nienormalna, wiem to xd)
UsuńMentalnie jestem na emeryturze, więc sklerozę (a właściwie, to demencję starczą) i zrzędzenie powinno mi się wybaczać xD I nie mówi mi, dziecko co ja mam uwielbiać, a czego nie, bo jak ja "Modę na sukces" oglądałam, to Ciebie jeszcze na świecie nie było! xD
Hahaha to ja byłam prosektorium a na praktykach kiedyś tam będę w psychiatryku aczkolwiek bynajmniej się z tego nie cieszę x_x Nie no mam deprechę zawszę po anatomii na której mam zajęcia w prosektorium T^T
UsuńOj ja nie mówię przecież że ci nie wybaczam xP Hahaha faktycznie babciu mogłaś oglądać "mode na sukces" przed moim urodzenie xD Ach w sumie moje dzieci a twoje prawnuki będę mogły zapewne ją oglądać po naszej śmierci xD Czyż to nie wzruszająca? xD
Zamień się! *O* Nie no... ja marzę o zobaczeniu prosektorium, kostnicy i psychiatryka, a ta depresji po zajęciach dostaje... Życie jest niesprawiedliwe!
UsuńMogłam i oglądałam xD A wiesz dlaczego nikt nie pamięta pierwszego odcinka? Bo najpierw to było słuchowisko! Tak... moje prawnuki będą oglądały "Modę na sukces", kiedy główni bohaterowie tego zacnego tasiemca będą wychowywali swoje praprawnuki (i dalej będą tak samo młodzi jak pięćdziesiąt lat temu!)... Ech... aż się łezka w oku kręci... xD
Nooo spoko bardzo chętnie się zamienię xP Tak na serio naprawdę mam na to za słabą psychikę ale na szczęście powoli się przyzwyczajam... Noo wiem wiem ^ ^" Kachana idź po liceum na jakieś kierunek medyczny a będziesz miała tego pod dostatkiem xP
UsuńAaaa no tak babciu to było słuchowisko! Ależ ty mądra babciu xD Noo dokładnie już my o to zadbamy xD Nooo baaa ja już się popłakałam xD
Ta... marzenie xD Na takie rzeczy moja psychika jest wytrzymała (mając takich znajomych jak moi nie sposób mieć słabą psychikę xD) Chciałabym, ale chyba raczej bym się nie dostała (za tępa z chemii jestem)...
UsuńZawsze mówiłam, że dobry lekarz może zdziałać z twarzą cuda xD
Oj tam oj tam marzenia się spełniają xP Hahahahaha skoro tak mówisz xP Wiesz co ja jakoś nie nie jestem orłem z chemii a studiuję położnictwo...
OdpowiedzUsuńNooo dokładnie dokładnie xD
Bycie grabarzem też jest jakąś alternatywą xD Suzu, ja typową humanistką jestem (z dziwnymi zamiłowaniami do anatomii) i chemia jest dla mnie jak czarna magia...
UsuńChociaż źle zrobioną twarzą też można straszyć (ale nie w tasiemcach, oni wszyscy są tam młodzi i piękni) i później nie ma ani pieniędzy, ani urody xd
Hahaha no w sumie xD Ech soka ^ ^" Ja jestem mieszance takim że dramat -.-"
UsuńNooo i to jak! Nie no serio czasem wychodzi gorzej niż było ^ ^" Noo święta racja xD
I tata już mi szpadel obiecał... XD ja wolałabym być chyba takim mieszańcem...
UsuńOglądałam kiedyś zdjęcia z przed i po operacji...masakra jakaś! Dzieci bym mi w przedszkolu straszyła ;) A taka operacja ponoć boli!
Wow moje gratulacje xD Wiesz co to jak wszystko ma dobre i złe strony...
UsuńNooo fak można dzieci straszyć ^ ^" Nom boli i to ponoć dość mocno...
Dzięki :* Nie no... Sama dołów kopać nie bd, ale zakład pogrzebowy bym mogła prowadzić. Może i masz rację, ale że mnie ciągnie tylko do przedmiotów humanistycznych, to w Twojej sytuacji widzę same plusy (chociaż żebym była na Twoim miejscu widziałabym same minusy)
UsuńSzkoda pieniędzy, chociaż żebym miała pewność, że mi twarzy nie zepsują to poszłabym xD
Heh to powodzenia ^ ^" Wiesz co właśnie problem że mnie ciągnie do najróżniejszych rzeczy i w tym problem... Zupełnie nie wiem w czym jestem dobra i do czego tak naprawdę mnie ciągnie...
UsuńNooo szkoda xP Eee tam Andzik nie gadaj nie warto robić sobie takich operacji ;p
Ja w niczym nie jestem dobra. We wszystkim przeciętna (oprócz przedmiotów ścisłych, z tego to dopiero tępa jestem). Oj, Suzu, bo ty jesteś wszechstronnie uzdolniona :D
UsuńNie no, mi ogólnie na wszystko szkoda. Ale mordkę podreperować bym dała, bo urodzie czasrm trzeba pomóc.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńOj głupoty gadasz jak to w niczym...? Jak zawsze się nie doceniasz xD Taaa bardzo wszechstronna z tym że za dużo chce i nic mi nie wychodzi...
UsuńNooo wiem wiem bo mi też ^ ^" Nom naturze pomóc można ale żeby od razu operacja bez przesady xP